Kilka słów o mnie
Kilka słów o mnie

Miło mi, że tu zaglądasz, żeby dowiedzieć się więcej o mnie i o mojej pracowni. 

Mam na imię Ewa. Mieszkam w małej wiosce na Dolnym Śląsku, w pobliżu Wrocławia, mam wspaniałą rodzinę i lubię … No właśnie, jest tyle rzeczy jakie lubię. Uwielbiam czytać, spacery w górach, pracę w moim ogrodzie, szyć, szydełkować no i … właśnie tworzyć i wymyślać fajne przydatne drobiazgi, czasem mniejsze czasem większe. 

Trochę historii - bardzo dalekiej

Rękodziełem zajmuję się od kiedy pamiętam. Jest to coś co musiałam wyssać z mlekiem matki. Kiedy byłam za mała żeby usiąść do maszyny (która zawsze była w moim domu) robiłam ubranka dla lalek i domki dla nich z pełnym wyposażeniem. Pomagałam też mojej babci, która szyła w domu pościele na zamówienie – moim ważnym zadaniem było przycinanie wystających nitek. To było bardzo odpowiedzialne zadanie 😊. Potem, jak już sięgałam do pedału maszyny mogłam puszczać wodze fantazji i uczyłam się szyć od mamy i od babci. Robiłam swetry, szaliki, czapki. Byłam w swoim żywiole.

Życie pisze różne scenariusze

I jak to w życiu bywa – hobby to hobby a wykształcenie idzie w całkiem innym kierunku. Tym sposobem zostałam prawnikiem. Niemniej, swojej pasji nigdy nie porzuciłam. 

Kiedy wyfrunęłam z rodzinnego domu, jedną z pierwszych rzeczy jakie kupiłam była maszyna do szycia. Szydełka i druty już miałam. To hobby bardzo zawsze mi się przydawało. Kiedy zapragnęłam nową bluzkę czy sukienkę, a nic w sklepach mi nie odpowiadało, szłam do sklepu z tkaninami albo włóczkami i mogłam stworzyć sobie coś czego nie ma nikt. 

Co się dzieje kiedy w głowie zaczyna coś kiełkować

I właśnie to tworzenie lubię najbardziej. To cudowne uczucie, kiedy z kawałka szmatki powstaje coś nowego. Z czasem moje umiejętności się poprawiały i kiedy doszłam do etapu w którym zaczęłam sama robić wykroje zaczęła we mnie kiełkować myśl – a dlaczego nie spróbować robić tego na zamówienie. Ale to była tylko luźna myśl – przecież mam stałą pracę, kiedy znajdę czas na dodatkowe zajęcie. Do tego wszystkiego odkryłam w sobie nową pasję - ogród. Od wiosny do późnej jesieni mogłabym siedzieć w ogrodzie i dłubać w ziemi cały dzień. Nawet mój synek zaraził się ode mnie zamiłowaniem do ogrodnictwa i kiedy usuwam chwasty on wyciąga z kosza jakieś ładne, wg niego roślinki i sadzi je do doniczek. 

Jednak pomysł z rękodziełem nie dawał mi spokoju. Do zajęcia się tym na poważnie zainspirowały mnie koleżanki opowiadając o swoich problemach z doborem ubrań. Jedne są niskie i wszystkie sukienki są za długie, drugie są bardzo wysokie i wszystkie spodnie mają długość 3/4. I tak powstała moja pierwsza marka z bielizną nocną dla kobiet niskich i wysokich i dla kobiet plus size. 

Porażki czynią nas silniejszymi - coś w tym jest

Niestety, jak to w życiu bywa - branża odzieżowa mnie pokonała. Mimo najlepszych chęci i cudownych klientek (i klientów bo panowie też chętnie zamawiali) moja marka z bielizną nocną nie przetrwała próby czasu. 

Ale już wtedy w moim sklepie pojawiły się dodatki dekoracyjne do sypialni i łazienki. Nie były sztandarowym produktem ale szybko zorientowałam się jak dużym zainteresowaniem cieszą się naturalne poduszki, dywany z bawełny czy koszyczki na kosmetyki.

Na początku, nie powiem że było łatwo. Najpierw trzeba było znaleźć odpowiednie materiały czyli naprawdę dobre jakościowo. Trochę mi zajęło szukanie i testowanie, ale znalazłam fajnych polskich producentów. Pracowałam nad warsztatem, przeprosiłam się z wektorami (tak, tak w rękodziele stosuje się matematykę), szlifowałam umiejętności po to, żeby było idealnie. Nie wiem czy już jest idealnie ale zadowolenie moich klientów jest jak miód na moje serce. 

Moja Zielona Poduszka

I tak powstała moja pracownia. Na marginesie dodam, że pracownia na początku mieściła się w pomieszczeniu, które wcześniej było garażem. Steve Jobs też zaczynał w garażu 😊. Czy to znaczy, że mierzę do międzynarodowej firmy. Wręcz przeciwnie. To co wyróżnia moje produkty to ich niepowtarzalność i limitowana ilość. Prawdopodobieństwo, że zobaczysz u kogoś taki sam dywanik jest bliskie zeru. Bo to Ty decydujesz o kolorze ale również rozmiarze. 

Chroniąc środowisko, chronimy siebie

Moja marka Zielona Poduszka jest odzwierciedleniem mojego stylu życia. Zrównoważony rozwój, slow life czy idea zero waste nie są dla mnie tylko hasłami. To codzienność. Dlatego zarówno w życiu prywatnym jak i w firmie ograniczam do absolutnego minimum plastik, poliester czy akryl. Nie lubię tych sztucznych rzeczy i Tobie też nie polecam. 

Produkty tworzone są ręcznie a w wykańczaniu pomagają maszyny do szycia. Z resztek produkcyjnych szyjemy woreczki do pakowania. Bo w Zielonej Poduszce nic się nie marnuje. Dywanu, który zamówisz nie dostaniesz w pięknym lakierowanym pudełku tylko w bawełnianym worku, który potem wykorzystasz do przechowywania rzeczy w szafie albo na zakupy. 

Uwielbiam tworzyć dla Was fajne rzeczy i cieszę się, że mogę realizować swoją pasję, spełniając Wasze marzenia o domu wypełnionym naturą.

I zapraszam do naszego sklepu z naturalnymi dodatkami do domu Zielona Poduszka.

Korzystając z okazji, chciałabym podziękować dziewczynom, z którymi współpracuję – bez Was nie dałabym rady.

Serdeczności Ewa Kulik

Właściciel sklepu

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl